Powrót

Rozdział IV

niedziela, 9.stycznia.2011, 12:20
Ojej ojej, ostatnio jestem wyjątkowo płodna. Żeby akcja się rozwinęła pojawia się zapowiedź nowych wątków z Johnem, Ringo i Harrisonem w rolach głównych :) Mam nadzieję, że wam się spodoba.

Dziękuję za wszyskie komentarze! Wen czuje się mile połechtany :)

Przez dobre kilka minut musiała zbierać swoją szczękę z podłogi. Za cholerę nie wiedziała, co się przed chwilą stało. Nie wiedziała, dlaczego tu przyszedł, bo właściwie nawet nie przedstawił jej powodu swojej rannej wizyty. Po głowie chodziło jej kilkadziesiąt różnych myśli na temat McCartneya, poczynając od “pieprzonego bufona” na “przez te oczy wygląda tak niewinnie” kończąc. Miała ochotę pobiec za nim i własnoręcznie go udusić.

Kolejny dzwonek do drzwi skutecznie wyprowadził ją z równowagi. Ktokolwiek stał za tymi drzwiami miał szczęście, że w zasięgu jej wzroku nie leżał żaden naostrzony nóż. Z zamachem otworzyła drzwi stając oko w oko z Ringo, wyraźnie zaskoczonego jej morderczą miną.

- Matko boska, czy dzisiaj jest jakiś festiwal Beatlesów? Nie możecie przyjść we czwórkę, tylko każdy z osobna? BYŁOBY MI PROŚCIEJ! - wrzasnęła.

- John czy Paul? - zapytał ze stoickim spokojem. - George niemógłby doprowadzić nikogo do stanu przedzawałowego.
Skrzydełka nosa Maggie rozszerzyły się niebezpiecznie. W końcu, oscylując między chęcią rozpłakania się a chęcią walenia głową w ścianę, przesunęła się, by Richard mógł wejść do mieszkania.
- Brian mnie prosił, żebym wpadł, zobaczył, czy wszystko gra. Osobiście nie mam ochoty bawić się w niańkę, ale kiedy menadżer prosi... to się nie odmawia - rozsiadł się wygodnie w miękkim fotelu i wyciągnął papierosy. - Masz coś przeciwko? - wskazał na fajki.
- Nie mam nic przeciwko - powiedziała przez zaciśnięte gardło. Jej wściekłość, którą wyładowała na bogu ducha winnym Starrze wciąż jeszcze nie wyparowała. - Przepraszam.
Mężczyzna wzruszył tylko ramionami.
- Zastanawiam się tylko, co się stało.
- Paul tu był.
- Fakt, sama jego twarz z rana może człowieka doprowadzić do wściekłości. A jeżeli jeszcze otworzy swój zacny otwór gębowy i zaczną się z niego wydobrywać dźwięki...
Maggie nie miała wyboru - musiała się uśmiechnąć. Choć poznała go dopiero wczoraj, z nich wszystkich wydawał się być najnormalniejszym, jeżeli w ogóle kogokolwiek z tej zacnej czwórki można było nazwać normalnym. Łagodził konflikty, służył radą i pomocą. Trzymał ich w kupie nawet wtedy, gdy się waliło. To właśnie o Starrze George powiedział “granie bez niego to jak jazda samochodem z trzema kołami”.
Streściłamu szybko treść rozmowy i zrobiła dwie mocne kawy. Usiadła naprzeciwko Beatlesa, czekając na komentarz z jego strony.
- Dla mnie to jest oczywiste, dla ciebie nie? - widząc jej oburzenie, malujące się na twarzy, dodał szybko - yyy, chyba jednak nie. Problem w tym, że ZAWSZE jesteście niezdecydowane. Poznał cię dopiero wczoraj, nie? Na wielką miłość od pierwszego widzenia bym nie stawiał, bo jesteśmy tylko facetami - przykro mi, słonko. Na odcisk też mu raczej nie nadepnęłaś, no, może dopiero dzisiaj rano w kuchni. Więc stąd prosta droga do wydedukowania, że chce się z tobą przespać. Jesteśmy wzrokowcami, taka smutna prawda i widząc ładną dziewczynę chcemy z nią iść do łóżka. Zakochać się można dopiero w duszy i umyśle.
- Wszystko ładnie pięknie i górnolotnie, tylko że...
- Tylko że co? - przerwał jej. - Nie powiesz mi, że nie poczułaś się mile połechtana. Taki właśnie jest z wami problem - pokazujecie święte oburzenie, kobieta to coś więcej niż tyłek i cycki, blablabla... ale poczuć się docenionym to miła rzecz, prawda?
- Ale ja mam siedemnaście lat! Matko boska!
- A on dwadzieścia jeden. Cztery lata różnicy - co to jest? Paulowi naprawdę zdarzały się wybryki z młodszymi od ciebie. Podejrzewam, że bardziej martwi go twoja niewinność, niż młody wiek.
- Ja mu dam niewinność... - burknęła pod nosem.
- Co tam gadasz?
- Nic, nic, kochany. Dzięki za rozjaśnienie sytuacji.
- Jest jeszcze jedna sprawa... zanim zdążysz zamordować Paula, zrobi to Brian. - powiedział, niepewnie wyciągając starannie złożoną gazetę. - Dzisiejsza. Widziałaś?
- ŻE CO? - jej oczy zrobiły się okrągłe jak spodki, gdy zobaczyła wczorajsze zdjęcie, na którym widnieje ona i McCartney. “KOLEJNA KOCHANKA MCCARTNEYA?”, krzyczał napis.
- “Wczorajszego wieczoru przyłapano Paula McCartneya (l.21) z niejaką Margaret Wren (l.17). Nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wyżej wymieniona Margaret jest siostrzenicą menadżera The Beatles, Briana Epsteina. Czy McCartney chce coś ugrać na romansie z młodszą od siebie dziewczyną, czy też jest to czysty przypadek? Wszyscy z niecierpliwością czekamy na dalszy rozwój sytuacji” - przeczytała na głos słabnącym głosem. - Jezus maria, przecież ja z nim rozmawiałam. I tylko rozmawiałam.
- Uroki życia gwiazdy.

John Winston Lennon wychodził właśnie ze szpitala. Pomimo tego, że nie był zadowolony z małżeństwa, w które się wplątał, patrząc na swoją nowo narodzoną latorośl czuł dziwną mieszankę dumy i przerażenia. On ma syna. Ma syna! Jest ojcem!

Wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że ojcostwo będzie się wiązało z obowiązkami, z którymi nie da się połączyć bycia gwiazdorem znanym na całym świecie. Rodzina - był to dla niego inny wszechświat, z którym niewiele miał do tej pory do czynienia. Pochodził z rozbitej rodziny, więc słowo to nie kojarzyło mu się z niczym dobrym. Chociaż ciota Mimi wychowywała go najlepiej, jak potrafiła, to nie mogła zastąpić mu matki i ojca. Lennon zatrzymał się i odpalił papierosa. Czy będzie mógł zapewnić Julianowi dom, którego tak bardzo jemu samemu brakowało w dzieciństwie?

W tym momencie zdał sobie sprawę, jak strasznie jest jeszcze niedorosły.

Ringo opuścił mieszkanie Briana i skierował się ku studiu nagraniowemu. Żeby musiał robić za niańkę dla siedemnastoletniej smarkuli! Na szczęście dziewczyna była całkiem sympatyczna i poukładana, chociaż naiwna jak sarna na wiosnę. Budziła w nim jednak dobre, braterskie uczucia, które powodowały, że miał ochotę roztoczyć nad nią parasol ochronny. Na nieszczęście przypominało też o siostrze mieszkającej wciąż w Liverpoolu, z którą od czasów ich słynnej kłótni przed kilkoma laty nie utrzymywał kontaktów. Beatles pokręcił głową, wspominając wszystkie gorzkie słowa, jakie między nimi padły, po czym wszedł do studia. Nie było sensu się nad tym rozwodzić.

“Jestem najmłodszy. I co z tego?” - myślał George Harrison, brzdąkając na gitarze. “Jestem częścią tego zespołu, a nie jakimś pobocznym dodatkiem”. Prawda była taka, że od samego początku stał na uboczu, na co stanowczo nie miał dłużej ochoty. Następnym razem zgłosi kilka swoich pomysłów, a nie tylko dostosuje się do wytycznych pozostałych członków. Traktował ich jak braci, ale miał wrażenie, że oni wciąż widzieli w nim piętnastoletniego dzieciaka.

“- John, masz papierosa?

- Proszę, George. To duży papieros dla dużego mężczyzny - John poklepał go protekcjonalnie po głowie. Harrison jedynie się roześmiał.”

- Mała żmijka - wysyczał Paul, sącząc piwo w pobliskim pubie. - Ja jej dam. A to mała...! Potrzebuje mężczyzny, który skutecznie stłamsi jej chęci do dominacji i dla którego porzuci te górnolotne idee.

Tak naprawdę wzbudzała w nim dziwne uczucie kaca moralnego, którego nigdy wcześniej nie doswiadczył. Była tak niewinna (choć do słodyczy było jej stanowczo BARDZO daleko), tak naiwna, że nie miał serca zaciągnąć jej do łóżka. Problem w tym, że miał na to ogromną chęć. “Dobra stary”, zgasił papierosa, “nie pierdol i nie rozwodź się nad sobą jak stara baba”.

Wstał i znów skierował się w stronę mieszkania Epsteina. Gdyby nie to, że zostawił tam potrzebną mu aktówkę (po którą zresztą właśnie rano wrócił), prawdopodobnie byłby tak obrażony na Margaret, że nie chciałby się z nią widzieć.
Widząc go znów pod swoimi drzwiami wcale nie miała ochoty mu otwierać. Zdążyła wziąć prysznic i teraz paradowała po domu w mokrych włosach i szlafroku. W końcu, pewna że zaraz rozwali jej dzwonek, otworzyła. Kiedy ją zobaczył, rozum wypłynął mu chyba uszami. Delikatnie popchnął zaskoczoną dziewczynę do tyłu i zamknął za sobą drzwi.
- Co do cholery? - zanim zdążyła się zorientować w sytuacji, McCartney ją pocałował.
Nie był to taki pierwszy pocałunek, o jakim marzy niewinne dziewczę. Nie było w nim ani trochę czułości, miłości czy nawet radości. Była za to złość, pasja i ogromna namiętność. Paul przyparł ją do ściany, przytrzymując jej ręce tak, by nie mogła się wyrwać. Początkowo nieruchoma Margaret zaczęła się rozluźniać. Rozchyliła usta, pozwalając mu wsunąć język między jej wargi. Jej nabrzmiałe piersi ocierały się boleśnie o materiał szlafroka *.
Dopiero, kiedy oderwał się od jej ust i spojrzał w jej oczy wiedziała, że mają problem. Duży problem.

*Nie wiem czemu, ale miałam ochotę napisać “jęcząc i kwiląc ‘wypuśćcie nas na wolność!’ “ ;P
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


4 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

Ja Ja.niedziela, 9.stycznia.2011, 12:35
77.115.90.184

Trochę literówek, ale ogólnie fajnie.
Widzę, że masz wenę. ;P

musically Nyxniedziela, 9.stycznia.2011, 17:13
83.15.125.98

Wszędzie szukam i nie mogę znaleźć przycisku "Dodaj do ulubionych" :( Co za szkoda.W każdym razie,jak znajdę,to dodam.

almostlover almostloverniedziela, 9.stycznia.2011, 17:48
87.206.226.132

Dosłownie parę dni temu wróciłam na stare mylogowe śmieci i postanowiłam poszukać czegoś wartego czasu i wartego uwagi - gdy zobaczyłam Beatlesów i lata sześćdziesiąte - aż podskoczyłam z radości! :)
Mam dziś niewiele czasu, więc wcześniejsze notki nadrobię później, ale nie mogę się doczekać, aż to zrobię.
W końcu jacyś bardziej rzeczywiści, jacyś bardziej ludzcy (w końcu bardziej popularni od Jezusa już byli), tylko dlaczego ona mu się oddaje tak szybko? Miała mu ten ręcznik na głowie zawiązać, wcisnąć między nogi to, po co przyszedł i wypchnąć za drzwi - mógł się o nią chociaż trochę postarać.

Mogę prosić o informowanie mnie o nowych notkach?

Pozdrawiam :)

Konto usunięteniedziela, 9.stycznia.2011, 23:19
178.56.16.35

Chyba trochę za szybko, ale to Twoje opowiadanie, ty dyktujesz warunki. Wiem, że to dopiero początek i jeszcze wszystko może się skomplikować, ale dla mnie i tak za szybko. W jednej chwili ma ochotę go udusić, w drugiej się z nim obściskuje. No cóż, może to nie jest jeszcze wielki romans. Masz we mnie czytelniczkę, informuj mnie.




[ Am & layout4you ]



księga:

zobacz
dodaj

archiwum:

2011
styczeń (5)



linki:

Szablony i dodatki
Alcoholic!
Layout4u